
Czy powrót Chrisa Evansa jako Steve’a Rogersa do MCU i jego pojawienie się Avengers Doomsday to tania zagrywka? Jasne. Czy jest to zagranie obliczone na rozgłos i potencjalny sukces? Jak najbardziej.
Jedni widzą tu czystą kalkulację, inni podtekst rasistowski. Pytanie, kto ma rację?