
Ależ to było dobre! Niebieskooki samuraj to mocny kandydat do serialu roku i jedna z najlepszych rzeczy jakie kiedykolwiek zostały wypuszczone na świat przez Netflix.
Serial stoi świetnym japońskim klimatem, spektakularnymi scenami walki i bohaterami, których losy chce się śledzić. Wszystko to z kolei idealnie współgra z wizualną ucztą. Osiem dość długich odcinków połyka się jednym tchem, pozostają w niedosycie po więcej.
Zapraszamy na nasze spoilerowe impresje. Kto widział, ten nie dzieli się swoimi komentarzami, a kto jeszcze nie, ten niech koniecznie nadrobi 😉