
Słuchajcie, jak to w końcu jest? Jeśli kupienie przez nas czegoś nie jest jednoznaczne z jego posiadaniem na własność, to czy piractwo można jeszcze nazywać złodziejstwem?
Po tym co się ostatnio odwaliło z bezczelnym odebraniem zakupionego uczciwie „Władcy Pierścieni” można chyba mieć poważne wątpliwości.
Co o tym myślicie? Jak to się w ogóle ma do tych cyfrowych wersji dóbr popkultury? ![]()