
Watch that Butcher buuuuuuuuuurn!
Tak, to jest właśnie ten odcinek, kiedy na scenie – i to dosłownie – pojawia się Jaskier! Nie ma więc co przedłużać, zapraszamy na omówienie czwartego odcinka drugiego sezonu Wiedźmina od Netflixa.

Watch that Butcher buuuuuuuuuurn!
Tak, to jest właśnie ten odcinek, kiedy na scenie – i to dosłownie – pojawia się Jaskier! Nie ma więc co przedłużać, zapraszamy na omówienie czwartego odcinka drugiego sezonu Wiedźmina od Netflixa.

Jak to w końcu będzie z tym drugim sezonem Wiedźmina? Netflix postawi na mniej rozbieranych scen czy jednak więcej?
Czytaj dalej „Więcej rozbieranych scen w Wiedźminie? Co zrobi Netflix?”
Netflix podjął ryzykowną grę, która może się skończyć tak jak w przypadku Gry o Tron. Wszystko zależy od kreacji jednej postaci.
Czytaj dalej „Netflix i Wiedźmin muszą uważać. Ciri jak Daenerys w Game of Thrones”
Rozmawialiśmy już o netflixowym Wiedźminie bez spoilerów, na gorąco, tuż po obejrzeniu wszystkich ośmiu odcinków. Teraz przyszedł czas na zajęcie się szczegółami. Na początek materiał o różnicach fabularnych pomiędzy serialem i książkach, których – jeśli się dobrze przyjrzeć – jest sporo. Czytaj dalej „WIEDŹMIN | Co zmienił Netflix? Różnice między książkami i serialem”

Netflix zaprezentował światu pierwszy zwiastun Wiedźmina! I co? Dokładnie to, czego można było się spodziewać. Wielu chwali, inni podchodzą do sprawy na chłodno, ale zdecydowana większość uznała, że wyleje na twórców wiadro pomyj. Czytaj dalej „The Witcher: Teaser | Jest świetnie, ale ludzi i tak się nie zadowoli”

Wiemy już, kto w serialu Wiedźmin od Netflixa wcieli się w postać Geralta z Rivii. Ku zaskoczeniu niemal wszystkim, postawiono na Henry’ego Cavilla, hollywoodzkiego aktora z absolutnie górnej półki, znanego przede wszystkim z roli Supermana. Czytaj dalej „Wiedźmin od Netflixa: Henry Cavill jako Geralt z Rivii”

Ciężko jest mi dość jednoznacznie oceniać wyświetlaną właśnie na ekranach kin odsłonę przygód największych bohaterów ze stajni DC. Głównie z powodu tego, że ten film powstawał w wielkich bólach. Po pierwsze dlatego, że z poprzednich czterech filmów z tego uniwersum tylko Wonder Woman (i może trochę Man of Steel) okazała się oglądalną produkcją. Po drugie całość wychodzi od Batman v Superman, które jest dla mnie jednym z największych rozczarowań w historii kina, jakie widziałem i po trzecie ze względu na zmianę reżysera pod koniec produkcji Justice League. Czytaj dalej „RECENZJA #2: Justice League”