
Drugi odcinek 3. sezonu Rodu Smoka miał swoje fantastyczne chwile, ale… skąd wzięła się ta usilna potrzeba żeby zmieniać coś, co Martin znakomicie opisał w swoich książkach?
Skąd te ciągoty do tego, by kastrować postacie, ich charaktery i motywacje? Nic dziwnego, że ten, który stworzył Westeros jasno zakomunikował, że to co oglądamy, to już nie jest jego historia.
Co o tym myślicie? 🤔