
Nie gnałem na Kler jak na złamanie karku i nie czekałam na ten film z jakimś specjalnym zniecierpliwieniem. To co się jednak działo wokół najnowszego działa Wojciecha Smarzowskiego przed jego premierą, a także po niej, sprawiło, że udałem się do kina z zaciekawieniem.
Żeby jednak sprawa była jasna, moja ciekawość dotyczyła głównie tego, czy Smarzowski zdołał wrócić do formy z najlepszych lat i nawiązać w Klerze do takich filmów jak chociażby Wesele czy Dom Zły. Umówmy się, jego ostatnie produkcje, na czele z Drogówką i Wołyniem nie rzucały na kolana i jeśli mam by szczery, to bardziej mnie zmęczyły niż zachwyciły czy skłoniły do głębokich przemyśleń. Czytaj dalej „KLER: Z potencjałem na dużo więcej [recenzja]”







