Narodziny gwiazdy, gdzie czasem nie liczy się nic innego oprócz muzyki [recenzja]

narodziny_gwiazdy_okladka

Jedną z zalet mieszkania w Londynie jest to, że niektóre filmy mają swoje premiery kilka, kilkanaście dni, a czasem nawet kilka tygodni wcześniej przed premierą w Polsce. Co prawda zdarza się to już coraz rzadziej niż przed kilkoma laty i w dzisiejszych czasach filmy wychodzą w zbliżonym czasie już na całym świecie, niemniej możliwość obejrzenia części z nich wcześniej, szczególnie takich, na które mocno się czeka to duży plus. Dokładnie tak było w przypadku reżyserskiego debiutu Bradley’a Coopera, o którym już teraz mogę śmiało powiedzieć, że jest jednym z najlepszych nowych filmów, jakie widziałem w tym roku. Czytaj dalej „Narodziny gwiazdy, gdzie czasem nie liczy się nic innego oprócz muzyki [recenzja]”

Dziewczyna w sieci pająka, czyli Jason Bourne w spódnicy [recenzja]

Opera Zdjęcie_2018-11-05_084021_www.youtube.com

Jest mnóstwo filmów, których nie widziałem. Nie będę ich tutaj wymieniał, ponieważ to trochę wstyd, że niektórych z nich jeszcze nie miałem okazji zobaczyć, a na tej liście znajduje się kilka takich klasyków, które każdy szanujący się fan kina powinien znać. Jednym z takich filmów jest właśnie Dziewczyna z tatuażem z 2011 roku, którą nadrabiałem na kilka godzin przed tym, nim wybrałem się na kolejną część przygód Lisbeth Salander. I jak pierwszą częścią jestem zachwycony, tak druga przypadła mi do gustu już nieco mniej. Czytaj dalej „Dziewczyna w sieci pająka, czyli Jason Bourne w spódnicy [recenzja]”

RECENZJA #13: Avengers: Infinity War

Avengers - Infinity War

Kiedy ostatnio oglądałem Avengers na dużym ekranie to zaraz po wyjściu z kina czułem się lekko zawiedziony. To nie było takie samo doświadczenie, jak po pierwszej części, o czym pisałem trochę więcej w moim rankingu filmów MCU. Dlatego też do Infinity War podchodziłem z lekkimi obawami. Bo jak sprostać temu ogromnemu hype’owi, który rósł z każdym dniem aż do premiery? Bo jak zmieścić w tym filmie tak wiele postaci, które trzeba sensownie wpisać w scenariusz, tak by każda dostała choć trochę czasu ekranowego, swój jakiś nawet mały moment i by nie zawieść przy tym ich fanów? Jednak przede wszystkim wiarygodnie przedstawić nam postać tego „złego” – Thanosa. Nakreślić nam jego motywację, historię, pokazać dlaczego robi, to co robi? A to wszystko w zaledwie dwu i pół godzinnym filmie. I wiecie co? Nie ma się o co martwić. Bracia Russo po raz kolejny, po świetnym Civil War, pokazali, że dają radę. Czytaj dalej „RECENZJA #13: Avengers: Infinity War”

Ranking filmów Marvel Cinematic Universe

ranking

Wszyscy lubimy rankingi filmowe. Ok, może nie wszyscy, ale duża ilość z nas. Czy to układać je samemu, co czasem sprawia sporo frajdy, ale również przyprawia o duży ból głowy, kiedy zastanawiamy się, który film podobał nam się bardziej i do którego miejsca go przypisać, czy też oceniać rankingi tworzone przez innych. I mam wrażenie, że to drugie lubimy chyba jeszcze bardziej. Czytaj dalej „Ranking filmów Marvel Cinematic Universe”

RECENZJA #9: A Quiet Place (Ciche Miejsce)

A Quiet PlaceRzadko mam okazję oglądać dobry horror. Zwyczajnie nie jestem wielkim fanem tego gatunku i też nie specjalnym przeciwnikiem, niemniej mam wrażenie, że większość opiera się po prostu na wyskakujących z ukrycia potworów/morderców lub czegokolwiek innego, co ma doprowadzić do zagłady głównych bohaterów filmu. Dobre horrory w moim przekonaniu powinny być skonstruowane na umiejętnym i stopniowym budowaniu napięcia oraz poczuciu zagrożenia. I właśnie takie jest A Quiet Place. Czytaj dalej „RECENZJA #9: A Quiet Place (Ciche Miejsce)”

RECENZJA #8: Narzeczony na niby

narzeczony_na_niby_plakat

Wybierając się do kina na „Narzeczonego na niby” nie miałem zbyt wielkich oczekiwań. Więcej, nie miałem żadnych oczekiwań. Doskonale wiedziałem, że to kolejny film z kategorii tych, które zostają wypuszczane każdego roku, mniej więcej o tej samej porze, a więc na przełomie stycznia i lutego. Przypadek? Nie sądzę, ale produkcji tych było już tak wiele i naprawdę tylko nieliczne były się w stanie wyróżnić czymkolwiek oryginalnym. Jak było w tym przypadku? Czytaj dalej „RECENZJA #8: Narzeczony na niby”

RECENZJA #7: Mother!

37174280032_a983b2b741_b

Jeśli po obejrzeniu zwiastunów „Mother!”, ktoś uznał, że udając się do kina obejrzy horror w swoim najbardziej klasycznym wydaniu, ten srogo się zawiódł. Fakt, akcja filmu toczy się w dość ponurym domu, jednak nie jest to miejsce nawiedzane przez duchy, upiory czy inne nienaturalne byty. Obraz namalowany przez Darrena Aronofsky’ego ma dużo więcej warstw, które wraz z trwaniem seansu zdrapujemy jedna po drugiej, odkrywając kolejne prawdy. Czytaj dalej „RECENZJA #7: Mother!”

RECENZJA #6: Hostiles

hostiles

Ostatnimi laty odnoszę wrażenie, że kiedy mówi się o ginących gatunkach filmowych tym, który jest wymieniany niemal w pierwszej kolejności jest western. I choć ciężko nie zgodzić się z tą tezą, to raz na jakiś czas do kin trafia prawdziwa perełka, jak Django, Nienawistna Ósemka czy też Eskorta. I mniej więcej gdzieś pośród nich można umieścić najnowszy film Scotta Coopera. Czytaj dalej „RECENZJA #6: Hostiles”

RECENZJA #5: Morderstwo w Orient Expressie

 

__597fe90ec6e97ddddd

Są takie filmy, po których pierwszych zapowiedziach i zwiastunach wiem, że choćby się waliło i paliło, muszę je zobaczyć w kinie. Do tego właśnie grona zalicza się „Morderstwo w Orient Expressie”, adaptacja jednej z najbardziej klasycznych historii literatury. Historii, z którą nie miałem okazji się zapoznać przed seansem.

Nieznajomość pewnych pozycji książkowych jest po prostu niedopuszczalna i powinna być karana dniem bezustannego oglądania filmów Uwe Bolla. Ja w ten sposób samobiczować się co prawda nie zamierzam, ale przyznaję się bez bicia, że nie miałem okazji przeczytać jednej z najbardziej znanych książek Agathy Christie. Mimo tego, kiedy tylko dowiedziałem się, że na warsztat wziął ją Kenneth Branagh, zacząłem odliczać dni do premiery.

Czytaj dalej „RECENZJA #5: Morderstwo w Orient Expressie”

RECENZJA #4: Jumanji. Przygoda w dżungli

Jumanji Przygoda w dżungli

Pewnych klasyków nie powinno się w ogóle ruszać. Mniej więcej taka opinia krążyła w internecie w chwili, gdy ogłaszano produkcję Jumanji: Przygoda w dżungli. I w sumie nie mógłbym bardziej nie zgodzić z tą tezą, ponieważ właśnie wróciłem z drugiej części tego kultowego już filmu z 1995 roku i bawiłem się zaskakująco dobrze. Czytaj dalej „RECENZJA #4: Jumanji. Przygoda w dżungli”